Blog > Komentarze do wpisu
poly-anna
Księżyc jakoś schudł ostatnio i od razu poprawiło mi to humor;). Może sobie tylko wmówiłam tę pełniową insomię, ale co tam, romantycznie jest się tak zidentyfikować z wilkołakami i lunatykami. Najważniejsze, że przeszło i że w ostatnię spało mi się upojnie. 
Niesamowite, ale dziś w drodze do pracy było prawie sucho! Następny powód do dumy, bo ostatnio chrzciło nas w każdą stronę, zacinając po buziach. Ducha mego podnosi również fakt, że o wpół do ósmej widać już pierwsze oznaki wschodu słońca. Nasza ciemna ścieżka zaczyna się przez to rozjaśniać, świat nabiera kolorów i kształtów. Poza tym idzie wyż, z wyżem słońce, ze słońcem życie ;).
Mimo, że mam do skończenia materiały i metody do ostatniego rozdziału, dziś zdecydowanie jestem w pozytywnym nastroju godnym samej Pollyanny. I z tej radości ukończę może wreszcie królika.

I jak to powiedział Raj, po zażyciu ciasteczek z canabis:

"If I could speak the language of rabbits, they would be amazed and I would be their king... I would be kind to my rabbit subjects... at first.... One day, I hold a great ball for the President of France, but the rabbits don't come. I'm embarrassed so I eat all the lettuce in the world.. and make the rabbits watch."  (TBBT)


środa, 26 stycznia 2011, aniafin

Polecane wpisy

  • 18.01.12

    Dzisiaj przeniosłam się z pracą do domu, bo od kilku dni w naszej otwartej przestrzeni ,w budynku bez barier ciągle wiało mi po nogach, a paluszki przemarzały d

  • szydełko i szaruga

    Nadal nie mogę znaleźć natchnienia, a może po prostu rozleniwiłam się w pewnych dziedzinach. Codziennie po znojnej pracy idę po najmniejszej linii oporu wiodące

  • po obronie

    No wiem, wiem, straszliwie się zaniedbałam. Jeszcze do września dało się to jakoś wytłumaczyć zbliżającą się obroną i naukowo-nerwowym wyczerpaniem umysłu. Choć