Blog > Komentarze do wpisu
zabawy szydłem
Po intelektualnych znojach dnia zwykłego, nie ma to jak usiąść sobie zwyczajnie i zabawić się z szydełkiem;) Jak już dojdzie się do wprawy, można to efektywnie nawet połączyć z oglądaniem głupot w telewizji. I tak jakieś trzy, może cztery ostatnie, dość skrócone wieczory (praca do późna, a jeszcze później radosne pedałowanie do domu), spędziłam sobie cichutko, licząc ściegi i śmiejąc się (lub drżąc) pod wpływem serialowych wrażeń. Owocem tego romansu, albo może lepiej nazwać go trójkątem (bo kanapa-szydełko-telewizor), jest ten oto zielony i wręcz rachityczny królik. 



Zieloność jego wynika bezpośrednio z koloru jedynej jako takiej włóczki, którą znalazłam w artystycznym bałaganie obok kanapy.
Rachityczność zaś spowodowana jest cienkością tej włóczki (za cienka) połączoną z grubością szydełka (za grube). W wyniku tej ryzykownej kombinacji i w miarę dowolnej interpretacji wzoru z tego oto, komercyjnie dostępnego źródła powstał Koosje (czyt. koosie albo kusie). No kuso to on bez wątpienia wygląda. I wygodzą z niego trochę wnętrzności, ale można wepchnąć z powrotem (palcem lub szydełkiem).  Jednym słowem królik nieidealny, budzący litość nawet w najbardziej zatwardziałym sercu. I takie właśnie powinny być zabawki.
piątek, 28 stycznia 2011, aniafin

Polecane wpisy

  • 18.01.12

    Dzisiaj przeniosłam się z pracą do domu, bo od kilku dni w naszej otwartej przestrzeni ,w budynku bez barier ciągle wiało mi po nogach, a paluszki przemarzały d

  • szydełko i szaruga

    Nadal nie mogę znaleźć natchnienia, a może po prostu rozleniwiłam się w pewnych dziedzinach. Codziennie po znojnej pracy idę po najmniejszej linii oporu wiodące

  • po obronie

    No wiem, wiem, straszliwie się zaniedbałam. Jeszcze do września dało się to jakoś wytłumaczyć zbliżającą się obroną i naukowo-nerwowym wyczerpaniem umysłu. Choć

Komentarze
m.tobor
2011/01/30 12:42:19
E, no boski wyszedl? Kupilas sobie ta ksiazke? Fajna?
-
2011/01/31 16:03:01
Książka fajna, kupiłam ją w pipoos, jest bardzo przejrzyście napisana i robi się te rzeczy łatwiutko, prawie bez patrzenia (np. podczas oglądania telewizji). Tylko muszę sobie porządnych włóczek i szydełek nakupować (w zeemanku albo wibrze), bo z tego cienkiego moherku i szydełka nr 6, wyszedł zając kaleka;) Leje się przez ręce i flaki ma prawie na wierzchu. Richard jak go zobaczył, to od razu go zaniósł na górę i położył w łóżku hihihi (dobry z niego tata).