RSS
środa, 26 listopada 2008
Zima zaskoczyła naukowców

Kraj wiatraków śniegiem przykryty. Dawno nam się coś takiego nie zdarzało, choć popadywało owszem co roku, to jednak śnieg nie utrzymywał się dłużej niż pół dnia, a tymczasem tutaj trzyma od soboty. Ku uciesze dzieciaków wyposażonych w sanki nieużywane od czasów niepamiętnych (no jak ktoś ma dwa latka to na pewno nic takiego nie pamięta) a także romantycznych osobników, którzy lubią po obudzeniu wyjrzeć za okno i zobaczyć porządną śnieżyce, jaka zdarza się normalnie tylko w Harry Potterze.

Gorszy okazał się lód (tak lód też tu mieliśmy!), bo potłukł tyłki wielu rowerzystów i zderzaki paru aut. Sama leżałam wczoraj dwa razy z rzędu pod własnym rowerem (nie przywykłam jakoś do jazdy po lodzie;) i dziś mogę sobie pooglądać zdrowe sińce tu i ówdzie. Grunt że kości całe. Wielu nie miało takiego szczęścia, karetki miały wczoraj koła pełne roboty.

Ciężka zima jest kuszącym pretekstem do zostania w domu i zajęcia się naukowymi artykułami. Tutaj przynajmniej nie mogę uciec do labu w celu zrobienia kilkudziesięciu PCRów, tutaj nie ściga mnie tabun młodszych kolegów z milionem pytań (na które jakoś zawsze znam odpowiedź, bo po tylu latach wiem gdzie wszystko leży i jak działa), tutaj przechodzący współpracownik nie wyciąga mnie na kawę, lunch, herbatę, tutaj jest ciepło i miło, bez przeciągów i z fajną muzyką. 

Ale dom śpiącego naukowca wyposażony jest też szkaradne zasadzki. Na kompie czyha na niego niezwykle wciągająca nowa gra strategiczna, na stoliku przy kanapie czają się pasjonujące książki o medytacji, w koszu z bielizną zebrała się już cała banda spragniona proszku Ariel, no i ten nowy przepis na chleb brzmi jak niezły eksperyment... Co tu robić, żeby pasja pisania o nowej rodzinie genów odporności na nicienie zwyciężyła inne pokusy?  Przeczytanie czegoś mądrego czasem pomaga, więc licząc na wielką inspiracje zagłębiam się w amerykańskiej przeglądówce "Recent insights into R gene evolution" ....hmm....interesujące....

10:14, aniafin
Link Komentarze (8) »
sobota, 15 listopada 2008
You are listening to German Radiostation!

 

Różne są zbączenia także muzyczne i ja pod tym względem bardzo lubię eksperymentować. Otóż tyle mam jeszcze do odkrycia, że każdego dnia udaje się muzyce mnie pozytywnie zaskoczyć. Jeśli ktoś mnie spyta „ Jakiej słuchasz muzyki?” , to już mnie zaskoczył, bo nie mam na to prostej odpowiedzi. No po prostu nie potrafię się zdecydować. Inni mają łatwiej. Na przykład jeden mój ulubiony kolega z labu jest punkiem i od razu odpowiada na takie pytanie, że lubi punk i ska. Nie jest w tym gołosłowny, bo włosy ma tylko pośrodku głowy i to zwykle niebieskie (żona jego a akurat czerwone albo różowe), prowadzi sklep (takie dorywcze zajęcie po pracy) z materiałami punkowymi i przy każdej okazji zapodaje odpowiednią muzykę z internetowych rozgłośni (razem wpadliśmy na pomysł, żeby do kompa od elisa podłączyć głośniki i wzbogacać się muzycznie podczać pipetowania).

 Drugi ulubiony labowy kolega (no nawet się nie mogę zdecydować na jednego;))  przyznaje się do tzw. gothic scene, lubi power metal i elektroniczne wstrząsy, nosił kiedyś długie włosy, poszedł by chętnie ze mną na koncerta WT no i odpowiednią muzyką to w labie popiera.

A ja się nigdy nie mogłam zdecydować, bo prawie wszystko ma w sobie coś, rock i metal, punk i elektrowstrząsy, dance i Turnau, hiphop i jazz, Compay Segundo i Shakira, Clannad i ambiente . Słucham zależnie od chwili i niczego nie skreślam, po prostu słucham rzadziej. Oczywiście nie wciśniesz mi szmelcu, w każdym gatunku ( w niektórych więcej) są artyści i partacze, więc na swój sposób potrafię się zdecydować jak czegoś konkretnie nie znoszę, ale o gusta muzyczne niech mnie nikt już proszę nie pyta! Bo wychodze na ciepłe kluchy, co to się nie mogą zdecydować, albo o zgrozo, zupełnie się na muzyce nie znają. Wypraszam sobie.

Wczoraj dokonałam nowego życiowego odkrycia.

Jako, że mąż w delegacji, hulaj dusza itp... dałam się chłopakom zaciagnąć na kameralny koncert niemieckiej grupy Welle::Erdball. Tego co grają nie da się streścić, są zjawiskiem niepowtarzalym i oryginalnym, i kochają Commodore 64.

Sami się przekonajcie:

 

 

A do tego świetnie wychodzą na zdjęciach:

Klub był w większości wypełniony gotykami, barwną tłuszczą w skórzano-lateksowych czarnych przyodziewkach, z cool-makijażem i niemieckimi symbolami (nawet pare mundurów z demobilu). Na początek uraczyli nas pasjonującym filmem w języku niemieckich (od razu pożałowałam, że zaniedbałam naukę tego języka filozofów), ale dopiero jak zaczęli grać zrobiło się zupa-cool! Nawet czkawka nabyta po trzecim piwie marki cienkusz nie przeszkodziła mi się oddać elektroszaleństwu i poczuć klimat muzycznej wspólnoty z punkami i gotykami, z niemcami i holendrami, z latami 50tymi  i powrotem do przyszłości. ”Ich bin aus plastik”. Tego się nie da zapomnieć.

 

12:56, aniafin
Link Komentarze (4) »
sobota, 08 listopada 2008
Czy kochasz siebie?

Wpadła mi ostatnio w oko i w ucho jedna kabaretowa piosneczka autorstwa i w wykonaniu holenderskiego kabareciarza o imieniu Harrie Jekkers (genialny tekst i moje autorskie tłumaczenie poniżej, angielskie napisy na filmiku).

Ale mi dała ona do myślenia! Obudziła pytania.

Czy w momencie kiedy zapominamy o sobie i dajemy upust wszelkim altruistycznym pobudkom (czego "wielce chwalebnego"  nas zawsze uczono) to czy tak naprawdę kochamy? Jeśli nawet siebie, najbliższej nam osoby, nie potrafimy zrozumieć i przyjąć z całym dobrodziejstwem inwentarza, to czy potrafimy być dobrzy dla innych? Osobiście wątpie, i dlatego śpiewam sobie wraz z Harrie'm:

>

Ik hou van mij, hoor je nooit zingen / "Kocham siebie", nie usłyszysz w piosenkach
Ik hou van mij, wordt nooit gezegd/ "Kocham siebie", nie mówi tego nikt
Maar ik hou van mij, ga ik toch zingen/ "Kocham siebie", ja to zamierzam śpiewać
Want ik hou van mij, van mij alleen en ik meen het echt/ Bo kocham siebie, tylko siebie i to naprawdę

 
Ik hou van mij, want ik ben te vertrouwen/ Kocham siebie, bo można mi zaufać
Ik hou van mij, want van mij kan ik op aan / Kocham siebie,  bo siebie kochać umiem
Ik hou van mij, op mij kan ik tenminste bouwen/ Kocham siebie, bo na sobie polegać mogę
Ik hou van mij en ik laat mij nooit meer gaan / Kocham siebie i nigdy nie pozwolę sobie odejść

 
Ik blijf bij mij en niet voor even / Chcę być ze sobą i to nie tylko na chwilę
Ik blijf bij mij voor eeuwig en altijd / Chcę być ze sobą na zawsze i na wieczność
Ik ben zelfs bereid, mijn leven voor mezelf te geven / Jestem gotowy oddać za siebie życie
Ik blijf bij mij totdat de dood mij scheidt / Chcę być ze sobą dopóki śmierć nas nie rozłączy

 
Ik hou van jou, zeg ik soms ook wel / Kocham cię, mówię również czasem
Ik hou van jou en ik meen 't echt / Kocham cię i to naprawdę
Maar ik hou van jou, zeg ik alleen maar voor de spiegel/ Ale "Kocham cię" mówię tylko przed lustrem
Zo komt 'ik hou van jou' weer bij mezelf terecht/ I tak " Kocham cię" wraca już do mnie

 
Ik hou van mij, van mij, van mij en van geen ander/ Kocham siebie i nikogo więcej
Want ik ben verreweg de leukste, die ik ken/ Bo jestem najmilszą osobą jaką znam
Ik hoef mezelf zonodig van mij niet te veranderen/ Jeśli o mnie chodzi, nie muszę siebie zmieniać
Ik hou van mij, mezelf, gewoon zoals ik ben/ Kocham siebie, takiego jakim jestem


Want ik hou van jou betekent meestal / Bo "Kocham Cię" oznacza zwykle bowiem
Schat, hier heb je mijn problemen, los maar op/ Kochanie, oto moje problemy, rozwiąż je
Leef in een hel, ik verwacht van jou de hemel/ Żyje w piekle, oczekuje od Ciebie nieba
Ja, jij geeft de hel weg, dank je wel zeg, rot lekker op/ Dajesz w zamian piekło, wielkie dzięki, zgiń przepadnij

Want houwen van een ander./ Bo kochania innych

Dat heb jij alleen maar nodig./ Potrzebujesz dlatego tylko
Omdat je niet genoeg kan houden van jezelf./ Bo siebie kochać nie umiesz
Hou van jou joh, maak de ander overbodig./ Kochaj siebie, spraw, że nikt ci nie potrzebny
Ware liefde, geloof me, begint altijd bij jezelf./Prawdziwa miłość, wierz mi, zaczyna się u siebie

 
Want 'ik hou van jou' is niet de sleutel tot een ander/ Bo "Kocham Cię" nie jest wcale drogą do innych
Maar 'ik hou van mij', al klinkt het bot en slecht/ A "Kocham siebie", cóż jakkolwiek źle to brzmi
Want wie van zichzelf houdt/ To tylko kto kocha siebie
Die geeft pas echt iets kostbaars/ Ten może dać innym coś cennego
Als-ie: 'Ik hou van jou', tegen een ander zegt/ Gdy " Kocham Cię" powie im

 

 

14:02, aniafin
Link Komentarze (6) »
wtorek, 04 listopada 2008
Życie jest już teraz

"Go, go, go, said the bird: human kind
Cannot bear very much reality.
Time past and time future
What might have been and what has been
Point to one end, which is always present. "

                                                 /T.S.Eliot - Four quartets/

" Idź, idź, idź- zawołał ptak: rodzaj ludzki
nie znosi zbyt dużo rzeczywistości.
Czas przeszły i czas przyszły
Co mogło być i co było
Wskazują na moment, który jest teraz."
 

" And remember, no matter where you go, there you are. " 

                                                      /Confucius/

" I pamiętaj, gdziekolwiek pójdziesz, tam bądź "

Tak dużo czasu przeznaczasz na myślenie.

Czy zauważyłeś, że większość twego życia odbywa się w głowie? 

 Bierzesz np. poranny prysznic, a wierz mi, wcale cię tam nie ma!

Nie czujesz na swym ciele strumienia wody, nie słyszysz jak krople spadają na podłogę, płyną po twojej skórze , nie czujesz jak twoje stopy dotykają podłogi, nie czujesz, bo myślisz już raczej o tym w co się ubrać, czy zdążysz zrobić śniadanie, a może lepiej wziąć kanapki, twoje ciało stoi wprawdzie w strumieniach wody, ale żyjesz teraz tak naprawdę tylko tym co będzie potem, co ma być, myśleniem o tym. A może wcale to co ma być się nie zdarzy?  Co byś zrobił, gdybyś wiedział, że ta chwila jest twoją ostatnią?

Albo jeśli nie myślisz wtedy o przyszłości to dlatego, że nie zdążyłeś jeszcze zacząć planować, bo pamiętasz wczorajszy film, to jak cię poruszył, myślisz o tym jak ty byś się w takiej sytuacji zachował, jak musięli czuć się tamci ludzie, przypominasz sobie co wczoraj powiedziała ci koleżanka i zaczynasz zastanawiać czy twoim zdaniem miała w tym rację, pamiętasz to spotkanie z pięknym nieznajomym sprzed wczoraj, reakcję którą wywołało to jedno spojrzenie, może to miłość tym razem....

Jedna myśl prowadzi do następnej,  opinie, zdania, oceny, emocje mieszają się w twojej głowie jak w wielkim młynie, dają poczucie, że myślisz, żyjesz, masz wyrobione zdanie, jesteś kulturalny i masz bogate wnętrze... Umysł znalazł sobie pokarm, pożywkę, już nie jest mu nudno, myśli i reakcje pojawiają się niespodzianie i automatycznie, sam do końca nie wiesz dlaczego reagujesz tak a nie inaczej, ale dobrze, w końcu mózg wie co robi, dajesz się mu więc kontrolować, wręcz masz poczucie, że taki właśnie jesteś, taki jak twoje myśli, opinie, sądy, przyzwyczajenia, łatwo się z nimi utożsamiasz?

A czy pomyślałeś kiedyś, że nie jesteś wcale swoimi myślami? Czy spróbowałeś kiedyś po prostu je pooglądać jak przychodzą i jak odchodzą, czy zapytałeś skąd się wzięła dana opinia, te poczucie, że kogoś lubisz albo nie lubisz, te przekonanie, że nie dasz rady czy się do czegoś nie nadajesz? Czy masz odwagę przyznać, że większość życia jedziesz na automatycznym pilocie?

Ktoś mądry kiedyś powiedział " Życie to stan, który nam się przydarza podczas gdy jesteśmy zajęci czymś innym" , czy nie wydaje ci się pociągające, by odkryć ten stan, by wreszcie zacząć żyć, coraz mniej jak automat z określonym programem roboczym, coraz bardziej jak świadoma swojego istnienia istota?

11:24, aniafin
Link Komentarze (7) »