RSS
poniedziałek, 22 marca 2010
odrodzenie w drodze
Przygody z systemem OZ tak mnie wykończyły (szczególnie mózgowo) i mowę odebrały, że dopiero po trzech tygodniach dochodzę do siebie. Tyle zajęło mi również samouzdrowienie, gdyż po odstawieniu (bioparox sam się skończył) wszelkich świństw farmaceutycznych (sorry siostro) zaczęło mi się powoli robić lepiej i lepiej z każdym dniem. W związku z tym od tygodnia nie bolą mnie już zatoki. Niby nic, back to normal, a jakże to cieszy i poprawia wydolność mózgu wzmacniając przy tym chęć życia. Dziękujemy ci SC Wiosno! Za temperaturę, za słońce,za jazdę na rowerze i za podwyższoną produkcję endorfin. Oraz za kosy, które wyśpiewują piosnki godowe o 5.55 siedząc na naszym balkonie (kurcze, skąd one wiedzą, że już wtedy nie śpię). Niech im się jaja dobrze wylęgają.
Niesamowite jak to o pięć stopni celsjusza więcej zmienia podejście do świata. Diametralnie.
A piosnkę tę dedykuję znajomej parze kosów.

12:40, aniafin
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 01 marca 2010
opieka zdrowotna pod ochroną
No to wybrałam się w końcu do lekarza. Decyzja ta nie była łatwa, oj nie była. Mój honor samouzdrawiacza znacznie na tym ucierpiał. Przez noc przewracaną z boku na bok, podczas gdy z jednego oka wyciekała mi ropa jak rzeka, podejmowałam tę ciężką decyzję. Już nad ranem zerkając z obrzydzeniem w swe zaognione, napuchnięte gały, wiedziałam, że postanowiłam słusznie. 
Internet mówił "idź", setki forumowiczów i strony medyczne doradzały "leć nim ci się rzuci na nerw wzrokowy", mania prześladowcza wszędzie tropiła mordercze bakterie.
Decyzja, akcja, ... mur.
W żadnym chyba innym kraju opieka zdrowotna nie jest tak gorliwie chroniona przed pacjentem jak odbywa się to w kraju wiatraków. Przychodnia zdrowia podobna jest do średniowiecznej twierdzy w której zastęp uzbrojonych po zęby recepcjonistek i asystentek broni zażarcie dostępu do lekarza pierwszego kontaktu. A wiedzcie, że lekarz pierwszego dotyku jest jedynym medycznym przedstawicielem dostępnym dla zwykłego (nie)śmiertelnika. Tak 
nieśmiertelność sprawdza się tu jak nigdzie indziej. Wizyty jednak nie można sobie tutaj zamówić od tak, bo coś cię niepokoi lub męczy. 
W tym celu trzeba wspiąć się na wyżyny demagogii albo innego tam tfu aktorstwa, jednym słowem trochę nakłamać albo sporo przesadzić. Przynajmniej w Renkum. Bo na początku przechodzi się przez telefoniczne sito pytań asystentki, która wyszkolona jak szpieg Mosadu, stara się wyciągnąć od "schorowanego" człowieka jak najwięcej pikantnych szczegółów aby następnie użyć ich przeciwko wstrętnemu krętaczowi, który to wcale na pewno nie jest chory, symuluje tylko niedomagania by wykorzystać system. O nie, nie uda mu się to! Nie za życia asystentki. 
No i się nie udało. Także i mnie. Po mojej stronie słuchawki istota podobna do zdesperowanego zombi (no bo komu ropieją oczy to i nos może wkrótce już odpaść) zapytała łzawo (łzy pomagają na infekcje!) co ma w taki razie robić. Od dzielniej stróżki, co ja mówię, istnej westalki służby zdrowotnej usłyszała "A spray do nosa Pani używała?" . "A no nie..." " No widzi Pani, spray do nosa proszę sobie kupić i na pewno za tydzień będzie lepiej...". No na takie argumenty to nawet zombi nie poradzi. Jeszcze trochę poharczał, no ale te oczy, bla bla, itp. I tu stał się cud (albo panią z recepcji trzeba na dodatkowe szkolenia wysłać). "No dobrze już, w sprawie oka mogę Pani zaproponować spotkanie z asystentką lekarza" - powiedziała cudna dziewoja, a eksplozja endorfiny zabiła już z połowę moich gorliwie wyhodowanych zarazków. Nie ma barier niepokonanych. Dostałam się do przychodni, mogę wszystko. Wow.
Asystentka z pewnym takim politowaniem popatrzyła mi w oczy " No zaczerwienione.." (no kurcze mówię wam nigdy jeszcze takiego czerwonego zapalenia nie miałam...), ale ja nic na to przecież nie poradzę, przemywać trzy razy dziennie prysznicem, jeść witaminki, nie zapominać o sprayu do nosa! i za cztery dni powinno samo.
A najgorsze jest to, że oni mięli w końcu rację, bo to rzeczywiście samo przechodzi! Z jednego oka już prawie zeszło, drugie przestaje ropieć, nawet zatoki takie jakieś czystsze...
No i kurcze kto tu wyszedł na wariata?
No bo na pewno nie służba zdrowia, w takich warunkach jej akurat nic nie grozi.

20:26, aniafin
Link Komentarze (2) »