RSS
piątek, 30 kwietnia 2010
odwyk
Definitywnie zerwałam z farmwilem (bo tak teoretycznie zrywałam już nie raz;)). Skończyłam z bezproduktywnym klikaniem. Nie będę już orać i wysyłać prezentów, zdobywać paliwa i nawozić pól sąsiadów (sorry sąsiedzi). Nawet nie wiem kiedy (no w sumie to wiem, już dawno raczej) ta bezsensowna dość czynność wciągnęła mnie w niebezpiecznie odmęty czasowego marnotrawstwa, bezmyślnej mechaniczności i otępienia. Nie znaczy to że poświęcałam fejsbókowej aplikacji bardzo dużo czasu, bo bardzo dużo czasu to ja zwykle nie mam. Zajmują mi go: wyczerpująca i idąca-jak-po-grudzie praca naukowa oraz inne przyjemne małżeńskie obowiązki (szczególnie zaś wspólne siedzenie na kanapie i śledzenie losów agenta Gibbs'a i jemu podobnych znakomitości). Reszta cennego czasu, w tym beztroskie sobotnie poranki, zastawała mnie do tej pory twarzą w twarz z laptopem, gdzieś pomiędzy czytaniem gazetowych wiadomości (z tym portalem też zrywam) a klikaniem w pola i kurczaki (kto nie spróbował ten nie wie). Budziłam się z ręką na myszce i dziwną świadomością, że znowu nic nie zrobiłam (choćby dla swojego dobra) a i wcale nie czuję się mniej zmęczona (regeneracyjna funkcja wolnego czasu?). Pedałując z pracy łapałam się na tym, że zamiast myśleć o tym co zrobić na obiad (zawsze mogą być burritos, jako że zapobiegliwy mąż zakupił kiedyś chyba z dziesięć pudełek zestawu knorra), albo podziwiać otaczającą wiosnę albo choćby głowić się nad zagadką ejczłana (to już osobna historia), kombinowałam jakby tu zdobyć więcej desek na stajnie, czy uda mi się uzbierać wystarczającą ilość jaj wielkanocnych i wymienić je na wiatrak, albo czy mój nowy piesek jest już głodny...(buy a puppy kibble!).
Co mogę powiedzieć na swoją obronę?
Mam na imię Ania i jestem bezrolnym farmholikiem...
Tymczasowo na odwyku.

12:12, aniafin
Link Dodaj komentarz »